poniedziałek , 15 sierpień 2022

V0yager – Scraps of Demoscene [recenzja]

Muzyka tworzona w ramach sceny komputerowej rządzi się swoimi prawami. Nie podąża za obecnymi trendami, jest często surowa, bezkompromisowa i przede wszystkim niezależna. Taki właśnie materiał zaserwował nam niedawno Bartłomiej Dramczyk, znany także jako V0yager. Jego „Skrawki demosceny” swoją premierę miały podczas kolejnej edycji Pixel Heaven w Warszawie w dniach 25-27 września 2015 r.

V0yager - Scraps of Demoscene (cover)Wydawnictwo zawiera łącznie 19 kompozycji ułożonych chronologicznie względem roku ich powstania. „Scraps of Demoscene” to zatem przegląd dotychczasowego dorobku muzycznego V0yagera z ostatnich 10 lat. Znajdziemy tutaj zarówno kompozycje znane ze zlotów polskiej i zagranicznej sceny komputerowej, jak i utwory wcześniej nie wydane. Pod tytułem każdego z nich znajduje się na wewnętrznej części okładki stosowna informacja m.in. o miejscu, jakie zajęła dana produkcja muzyczna na określonym party.

Szczególną uwagę zwraca kolorowa okładka z industrialnym i futurystycznym przesłaniem autorstwa Piotra Sokołowskiego. Na pierwszym planie jawi się powieszony na słupie trakcji wysokiego napięcia bliżej niezidentyfikowany robot, a w tle majaczy w promieniach zachodzącego słońca las nowoczesnych wieżowców. Po lewej stronie (gdy rozłożymy okładkę) widnieje zakopany w piachu wrak samochodu, przypominającego na pierwszy rzut oka Malucha. Najbardziej intryguje jednak jedyny znak życia, jakim jest zielona roślinka w prawym dolnym rogu okładki. Zapewne ma ona symbolizować potęgę natury, bądź też jest smutnym symbolem technologicznego zniewolenia naszej planety. Projekt graficzny jest bardzo udany i trzeba Piotrowi w tym miejscu złożyć zasłużone słowa uznania.

V0yager nie był zbyt wylewny, jeżeli chodzi o treści, jakie pojawiły się na okładce. Jej tylna część zawiera jedynie nazwy grupy, z którymi jest od lat związany. Za ciekawostkę można uznać fakt, iż nagraniem płyty zajęła się firma GM Records, przez co nie mamy do czynienia z marnej jakości wypalonym CDr, ale profesjonalnie wytłoczoną płytą. Co prawda nie jest ona zapakowana w digipaka, ale kartonowe opakowanie z przegrodą na płytę nadal prezentuje się całkiem przyzwoicie.

Muzyczna zawartość albumu to typowa muzyka znana przede wszystkim koneserom różnorodnych produkcji (głównie dem) sceny komputerowej. Nie sposób wskazać jej konkretnej stylistyki. To burzliwa elektronika, industrialna, brudna, nierzadko z połamanymi bitami. Już przy pierwszych mechanicznych dźwiękach „Structural failure” odnosi się wrażenie, że ma się do czynienia z przesterowanym dźwiękiem. Tak jednak nie jest. To po prostu brzmienie typowe dla sceny komputerowej.

V0yager – Scraps of Demosceme (CD)

 

Kompozycje „Deep rooted desolation” i „The last dancer on the party floor” mocno skojarzyły mi się z dokonaniami grupy Orbital z lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Spore wrażenie wywołał na mnie także numer o kosmicznym tytule „Where [is-are] your cyber[god-dogs] now?”. Doszukałem się w nim podobieństw z dokonaniami grupy Kraftwerk z czasów „Electric Cafe”.

Dla miłośników muzyki rodem z Commodore 64 V0yager przygotował dwie niespodzianki. Pierwszą z nich jest wstawka z SID-a w utworze „Cause we SID”. 8-bitowe klimaty przewijają się również w kompozycji „Eight bit fields (final director’s cut special edition)”. Osobiście przypadły mi one do gustu i zarazem mogę podkreślić, iż autor albumu zbyt rzadko sięga po dobro, jakim jest commodorowski Sound Interface Device.

Ponieważ „Scraps of Demoscene” nie jest albumem koncepcyjnym, a raczej kompilacją, to całość nie brzmi spójnie. W jednej chwili mamy do czynienia np. z klimatami drum’n’bassowymi („Toshintetsu and the secret of steam dragon”), by po chwili utracić zdobytą przed chwilą energię przy „Invisible shade of 3rd sister”. Całość z pewnością przypadnie do gustu znawcom tematu, którzy z automatu powinni wesprzeć działalność V0yagera, kupując krążek przy najbliższej okazji. Obawiam się jednak, że „Skrawki demosceny” nie przebiją się do świadomości muzycznej przeciętnego Kowalskiego. Mimo wszystko warto sięgnąć po ten krążek by przekonać się, jak może brzmieć współczesna twórczość komputerowa.

Paweł Ruczko (V-12/Tropyx)
Szczecin, 9.12.2015 r.

Recenzja ukazała się 31 grudnia 2015 r. w trzecim numerze magazynu dyskowego Hot Style.